#Halloween / Dwie książki o domowych potworach

Dziś dwie książki w  jednym wpisie.  Dlaczego? Mam takie odczucie, że warto je ze sobą zestawić, są do siebie podobne, dotyczą tej samej tematyki, tylko zakończenie je różni. 

Pierwsza z nich to „The bath monster” ( Colin Boyd, Tony Ross, wyd. Andersen Press USA).  To jedna z tych książek, które można pokochać za ilustracje, to z pewnością. Jest wesoło, nieidealnie i brudno. Ale brudno być musi, ponieważ jest to książka o kąpieli i o tym, co się dzieje z brudną wodą, kiedy spływa z wanny. Najpierw dowiadujemy się, skąd bierze się brud na naszym bohaterze – oczywiście bawi się on w błocie z kolegami, wspina się po drzewach i turla się z górki. Mama nigdy nie jest zadowolona i krzyczy na swojego syna: „idź się kapać albo Bath Monster („kąpielowy potwór” – nie brzmi zbyt poważnie, prawda?) przyjdzie po ciebie!”. Wszystkie dzieci wiedzą, że drugim z kolei ulubionym jedzeniem tegoż potwora jest brudna woda kąpielowa, którą to potwór wypija za  pomocą słomki – dlatego woda spływa z wanny. Co jest pierwszym…?

Z czasem jednak nasz bohater przestaje się bać kąpielowego potwora, a nawet zaczyna wątpić w jego istnienie. Przestaje się kąpać. Potwór czeka cierpliwie pod wanną aż Jack weźmie kąpiel. Kiedy traci cierpliwości jest już bardzo głodny, wychodzi. Potwory przecież muszą jeść… Wszyscy wiedzą, że pierwszym ulubionym daniem kąpielowych potworów są… no właśnie, co? Zdradzę, że na szczęście nie dzieci.

Zakończenie książki jest zabawne i niespodziewane. Nie uczy co prawda, że jednak warto się kąpać, ale raczej nie taki był jej cel. Oswajanie potworów to raczej jego misja. Myślę, że udana.

Druga książka, o której dziś chcę opowiedzieć to „What’s under the bed? (Joe Fenton, wyd. Simon & Schuster Books).  I ta książka nie jest zabawna, jest straszna.

Sięgając po nią, miałam nadzieję, że pomoże ona w rozwiązaniu problemu – strachu przed ciemnością, szczególnie pod łóżkiem właśnie. Niestety jest to książka bardziej rozrywkowa. Chyba, że nie zajrzymy na ostatnią stronę…

Historyjka jest prosta – nasz bohater boi się zasnąć, bo coś NA PEWNO jest pod łóżkiem. Co może być pod łóżkiem? Otóż wszystko – coś dużego, coś małego, chudego, grubego z kłami i ogonami. Nasz bohater wyobraża sobie najgorszego potwora, jaki może zjawić się w jego głowie. Potem jednak zagląda pod łóżko i znajduje tam swojego pluszowego misia. Niestety, na ostatniej stronie okazuje się, że potwór też tam był… I to już koniec. Myślę, że moje dziecko już nie chciałoby zaglądać pod łóżko, a już na pewno nie chciałoby sprawdzać, czy są także potwory w szafie, szufladach i ciemnej łazience.

Książka jest pięknie, ale mrocznie zilustrowana. W zasadzie, jeśli ma się dosyć strachliwe dziecko albo właśnie takie, które przechodzi okres bania się wszystkiego, to nie polecam. Można sprawę jedynie pogorszyć.

Piękna książka, ale tylko dla odważnych, a nawet lubiących się bać.

Taki dziś padł wybór na książki. Może niezupełnie to strachy hallowen’owe, ale jednak gdzieś bardzo obok.

Aga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s