#Halloween. / Kazio i szkoła pełna wampirów.

„Kazio i szkoła pełna wampirów” (Iwona Czarkowska, ilustracje: Olga Reszelska, wyd. Wilga, rok wydania 2011), to jednak z tych książek, które trafiły w moje ręce głównie ze względu na temat. Chociaż czekała w kolejce jakiś czas… od lata do jesieni. Aż zaczęłam przygotowania do Halloween. I tą książką zakończymy nasz halloween’owy cykl.

Już wspominałam Wam, że w Stanach Zjednoczonych Halloween to święto przyprawiające o zawrót głowy. Już od dawna w sklepach bombardują nas ozdoby, stroje i gadżety, które mają pomóc w budowaniu klimatu dnia. W szkołach odbywać będą się parady, wszyscy przyjdą przebrani, w firmach dorośli ludzie założą szczęki wampira, by chociaż przez chwilę móc być prawdziwym krwiopijcą bez wyrzutów sumienia, stacje benzynowe pokryte będą wielkimi, pajęczymi sieciami, a na ich dachach pojawią się gigantyczne pająki. W zasadzi pająki już tam siedzą od kilku tygodni… Oczywiście tego dnia do kin wchodzi kilka horrorów, a na półki księgarni wylegają najstraszniejsze historie. Jak widzieliście, jest trochę książek, które nawiązują do tematu Halloween, chociaż spodziewałam się, że znajdę ich zdecydowanie więcej. 

W polskiej ofercie „strasznych” książek dla dzieci na pewno okładką zachęca „Kazio i szkoła pełna wampirów” – zielone tło i dosyć przyjazne wampiry sprawiają wrażenie… zapraszających. W środku nie jest inaczej. Mam wrażenie, że autorka skupiła się na tym, by książka nie była straszna wcale. Myślę, że pomysłem na tę historię było odczarowanie wampirów. Wielokrotnie w tekście pojawiają się zdania próbujące zburzyć mit o wampirach – to, że są niebezpieczne, nie lubią ludzi, boją się czosnku i cebuli. A tymczasem wampiry, tak samo jak ludzie, mają rodziny, zainteresowania, a wampirze dzieci chcą chodzić do szkoły. Co więcej, okazuje się, że przyjaźń ludzko-wampirza jest możliwa, a nawet bardzo potrzebna! Bohaterowie książki starają się nas czegoś nauczyć, czasem rozbawić, ale przede wszystkim pokazać, że na świecie żyją różne istoty i każdy ma prawo, by istnieć. Tak czytam te treści.

Mam jedynie mieszane odczucia dotyczące tego, jak książka jest napisana. Trochę przeszkadzał mi język oraz do bólu powtarzane żarty lub informacje o czosnku. Powinno to być zabawne, ale u mnie nie „zaskoczyło”, tak jak w przypadku książek Davida Williamsa , chociażby. Rozumiem zamysł, uważam, że pomysł był dobry, ale zabrakło mi takiej… giętkości, bystrości języka. Czasem to kwestia stylistyki, czasem dobrania słowa, a czasem zbudowania klimatu. Nie jest to jeszcze mistrzostwo świata w żarcie, ale książka czyta się dobrze i na jesienne klimaty w okolicy Halloween się nada. Ilustracje to zupełnie nie moja stylistyka, ale tu akurat ilustracje najważniejsze nie są, więc ten dziwaczny styl pozostawię bez dłuższego komentarza.

Szczególnie polecam tę pozycję tym, którzy mają problem z potworami, strachami, duchami i wampirami. Może ta książka powoli to wszystko odrobinę odczarować? Jeśli tak, są w serii jeszcze dwie:

  • Kazio i skrzynia pełna wampirów
  • Kazio w miasteczku pełnym wampirów

 

Aga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s