#święta / Love, Santa. – UWAGA! Może zepsuć Święta!

„Love, Santa” (Martha Brockenbrough, Lee White, wyd. Arthur A.Levine Books) to jedna z niewielu książek o tematyce światecznej, które pojawiły się na liście „do przeczytania”. Znalazła się na niej jednak nie dlatego, że jej szukałam. Trafiłam na nią w bibliotece. I za to biblioteki należy kochać!

„Love, Santa” to piękna opowieść  dorastaniu i miłości. Święta i Mikołaj są w niej tylko pretekstem do… wskazania czytelnikowi tego, co rzeczywiście jest ważne. A ważne jest to co ma się wsercu, jakimi uczuciami i myślami się kierujemy. Banał? Być może… ale jak pieknie opowiedziany!

Naszą bohaterką jest dziewczynka o imieniu Lucy, która co roku pisze do Mikołaja list – w jednym pyta, jak Mikołaj daje radę żyć na tym zimnym Biegunie Północnym, innym razem prosi go o elfa, a w kolejnym zastanawia się, jak to jest możliwe, że Mikołaj trafia do wszystkich domów… a szczególnie tych bez komina!? Co roku Lucy otrzymuje od Świętego listowną odpowiedź. Kiedy zaczyna dorastać, zaczyna podejrzewać, że na listy odpisuje mama. Pyta więc w liście, czy to ona kryje się za wizytówką Mikołaja. W odpowiedzi dostaje długi list, z którego dowiaduje się… prawdy.

Lucy w piękny sposób odkrywa, co kryje się za ideą dawania prezentów i jak wspaniale jest w tym zwyczaju uczestniczyć. Jej życie ulega zmianie. Jako dorastająca panienka dołącza do grona obdarowujących!

Wzruszyła mnie ta książka. Nie dość, że niesie ze sobą mądrość – mówi o dobroczynności i radości, jaką niesie ze sobą życzliwość, to jest pięknie wydana. Ilustracje są nienachalne, klimatyczne i niezwykle ciepłe, a załączone w książce listy dodają jej autentyczności.

Jedyne na co trzeba uważać, to treść. To wspaniała książka dla dzieci, którym chcemy powiedzieć o tym, że to nie Mikołaj odwiedza je co roku, lecz ludzie, którzy je kochają z całego serca, których cieszy ich radość. Jeśli jednak bujacie jeszcze w świecie fantazji, magicznych reniferów i siły wiary i nadziei – nie czytajcie tej książki. Poczekajcie. Wrócicie do niej za rok lub dwa… albo trzydzieści. 😉

Aga

P.S. List na Biegun wysłany?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s