Rutka, czyli tajemnicza przyjaciółka z wakacji.

„Rutka” (Joanna Fabicka, ilustracje: Mariusz Andryszczyk, wyd. Wydawnictwo Agora) to jedna z tych książek, które „wpadły mi w oko” i tylko dlatego postanowiłam ją przeczytać. Zdecydowanie zadziałało wrażenie pierwszego spojrzenia – hipnotyzująca okładka zasugerowała, że może być to ciekawa książka dla podrostków, a dokładniej dla dziewczynek. Sprawdzam!

„Rutka” to rzeczywiście bardziej dziewczęca książka niż chłopięca, ponieważ bohaterkami są same postaci żeńskie – jest główna postać Zosia, mama, ciocia Róża i oczywiście Rutka. Cała historia toczy się wokół postaci kobiet i tylko ich dotyczy. Nie znaczy to, że chłopcy nie mogą jej przeczytać albo że im się nie spodoba. Mówię raczej o tym generalnym odczuciu, o tym, komu bliższa może wydać się ta książka.

A zatem do sedna. Historia Zosi i Rutki to dosyć klasyczna opowieść o samotności, przyjaźni i miłości. Nasza główna bohaterka, która zostaje zmuszona by zostać na czas przerwy wakacyjnej u cioci Róży, czuje się osamotniona, porzucona wręcz – mama wyjeżdża, w okolicy nie ma znanych jej dzieci, a ciocia… no cóż, wydaje się nie być najlepszym kompanem do spędzania czasu, o zabawach już nawet nie wspominając – jest zbyt stara i porusza się na wózku inwalidzkim. To właściwie skreśla ją z listy osób wartych zainteresowania dziewczynki. Jednak pewnego dnia Zosia poznaje mieszkankę starej, rozpadającej się kamienicy – rudowłosą, rozbrykaną i trochę niepoważną Rutkę. I choć nowa przyjaciółka wydaje się być trochę nie w czasie i głową gdzieś w chmurach, a może w innej czasoprzestrzeni, to udaje im się znaleźć wspólny język.  Wakacyjny czas mija im na poznawaniu się, rozmowach i odkrywaniu miasta. A Łódź poznawana razem z Rutką okazała się być całkiem inna od tej, którą zna Zosia… Zresztą, ciocia ostatecznie też nie jest taka, jak oceniła ją na wstępie dziewczynka. Co więcej, okazuje się być zaskakująco podobna do Rutki…

Kiedy nadchodzi koniec wakacji,  przychodzi czas pożegnania i powrotu do codzienności.  Autorka pięknie przeprowadza nas przez most łączący teraźniejszość i przeszłość, zszywa nićmi przyjaźni rzeczywistość i fantazję, pozwala uwierzyć w historię Rutki, wyjaśnia, skąd dziewczynka pojawiła się w życiu bohaterki, a jednocześnie zostawia za sobą ślad… magiczny ślad czasu i wspomnień.

Książka fantastycznie przysuwa czytelnika do historii miasta Łodzi. Gdzieś pomiędzy wydarzeniami, gdzieś w zaułkach i na stacjach kolejowych jawi się przeszłość miasta i jego mieszkańców. Rutka to taki przewodnik po duszy Łodzi. Poznajemy miejsca, w których zdarzyły się rzeczy smutne i trudne, czekamy z rudowłosą bohaterką na powrót jej rodziców, którzy zostali jej odebrani i obiecali wrócić.

Podoba mi się w tej historii sposób, w jaki jest napisana i to, że jest emocjonalnie zrównoważona. Myślę, że to książka nieoczywista, taka, którą można i należy odczytać na przynajmniej dwóch poziomach. Dla młodszego czytelnika będzie to magiczna opowieść o niezwykłej przyjaźni, dla starszych czytelników, dla rodzić być może, będzie to książka o podłożu historycznym, niełatwa i emocjonalna. Na pewno jednak jest to książka piękna i wartościowa. Taka książka – przyjaciółka, którą chętnie bierze się w ręce w zimowe popołudnie.

Polecam.

4,5/5

Aga

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s