Dziki robot

„Dziki robot” (Peter Brown, wyd. Entliczek) to książka, która stała się bestsellerem New York Times’a. Jest to o tyle ciekawe, że na pierwszy rzut oka jest to zwykła historia, nie ma w niej superbohaterów ani hollywoodzkich akcji. No, może trochę… Ale o tym za chwilę.

Peter Brown, który napisał te książkę, dotychczas był jedynie autorem i ilustratorem obrazkowych książek dla dzieci, czyli tworzył dla zdecydowanie młodszych odbiorców. Jeśli kiedyś wpadła Wam w ręce np. książka „Dzieci to koszmarne zwierzątka domowe”, to już wiecie, o kim jest mowa. Peter Brown jest uwielbiany przez dzieci, został nagrodzony przez nie tytułem „Ilustratora roku” a to coś znaczy! Zachęcam do zapoznania się z jego pracami: http://www.peterbrownstudio.com/books/ 

A teraz „Dziki robot”, a właściwie… robotka. Okazuje się, że główną postacią nie jest robot-mężczyzna, a robotka, zdecydowanie kobieta. Właściwie w całej fabule nie ma to większego znaczenia, ale taką postawę przyjął autor i na tym zbudował postać bohaterki. Historia jest taka – przez ocean płynie statek z dostawą nowoczesnych robotów, podczas sztormu dochodzi do wypadku, statek tonie, a większość przesyłki wraz z nim. Kilka paczek trafia jednak na brzeg wyspy. Jednemu robotowi udaje się „przeżyć” – nie zostaje zniszczony przez wodę, fale i zderzenie z lądem. Zupełnie przypadkiem zostaje włączony i… odkrywa świat. Robot jest jedną z tych nowoczesnych, szybko uczących się maszyn, które poprzez obserwację przystosowują się do otaczającego ich świata. Robotka obserwuje, uczy się zasad panujących na wyspie, poznaje języki zwierząt. Z czasem zaczyna się z nimi komunikować. Sęk w tym, że wszystkie zwierzęta odwracają się od niej, boją się jej i unikają. Mają ją za potwora. I właściwie ciężko im się dziwić. Sytuacja zmienia się jednak, gdy w ręce Robotki dostaje się osierocone gęsie jajo, a wkrótce z tego jaja wykluwa się gęś… Nasz bohaterka staje się mamą. Gęsią mamą. I tu właściwie zaczyna się robić ciekawie. Robotka nie dość, że boryka się z wychowaniem gęsiego syna, to musi teraz udowodnić wszystkim wokół, że zasługuje na zaufanie i współtrwanie na wyspie. Uczy się rozumieć życie – jako zjawisko. Jej syn nie tylko rośnie, dojrzewa, ale także boryka się z niepewnościami – pojawiają się rozmowy o życiu i śmierci, o tym, czy i dlaczego Robotka może „żyć” dłużej niż zwierzęta i czy wyłączenie jej jest równoznaczne ze śmiercią? Kiedy już wydaje się, że książka będzie tylko życiowo-refleksyjna, pojawia się akcja – na wyspę docierają roboty nowej generacji, których zadaniem jest odnalezienie i dostarczenie do bazy wszystkich zaginionych robotów, takich jak te ze statku.  Ale czy Robotka chce lecieć do bazy?  Na wyspie ma dom, rodzinę, przyjaciół. Dochodzi do walki na śmierć i życie, a właściwie na włączenie i wyłączenie. Finał pozostawiam.

Co myślę o tej historii? Książka jest dziwna (?), dziwnie piękna (?), nieprzylegająca do standardów powieści dla młodzieży. Ani dla dzieci. Nie podoba mi się w niej to, że historia jest w pewnym sensie na poziomie książki obrazkowej – byłaby cudowna, gdyby była książką obrazkową właśnie. Urzekła mnie okładka i pomysł. Po przeczytaniu mam jednak niedosyt. Książka jest dobrze napisana, ma niestandardową historię, jest wyważona, ma przesłanie, a jednak… pozostawia po sobie takie uczucie niepewności. Niepewności, co o niej myślę. Borykam się miedzy uczuciem „fajnie” a „ile ja mam lat, że to czytam”? A jednocześnie – to naprawdę ładna historia.

Ale to tylko ogólne odczucie. Książka ma jednak kilka ważnych zalet. Przede wszystkim poruszone tematy:

  • Roboty – w naszym świecie, w XXI wieku, wciąż pojawiają się nowe rozwiązania, maszyny, roboty – skanujące, sprzątające, montujące, gotujące. Roboty stały się częścią naszego życia. Właściwie niewiele dzieli nas od tego, by w domach normalnym widokiem był witający nas u progu humanoidalny robot, który czeka tylko, by podać nam zupę. Nie jest to wcale taka odległa przyszłość, wbrew pozorom. Autor umieszczając Robotkę na wyspie wśród zwierząt chciał najpewniej ominąć temat współistnienia inteligentnej maszyny wśród ludzi i łatwiej mu było osadzić ją w realiach dzikiej natury i tam opowiedzieć o tym wszystkim, co może ją spotkać. Kiedyś czytaliśmy o dziecku wychowywanym przez zwierzęta w dżungli, dziś czytamy o robocie wychowującym dzikie zwierzę. O robocie, który jest empatyczny, dodam. Przewrotne, ciekawe.
  • Macierzyństwo. Jakby nie patrzeć, robotowi zostaje przypisana niespodziewana funkcja – pod jego piekę trafia żywe stworzenie, którym nie umie się zająć, do którego obsługi nie dostał instrukcji. Co by było, gdyby to był człowiek? Co by było, gdyby to była tylko metafora i autor zechciał nam pokazać, że wychowanie to nie jest kwestia różnic, a jedynie kwestia starań? Że kochać, wychować i pomóc w dorastaniu może każdy? To otwiera ogrom drzwi do dyskusji. Czy skoro robot umie wychować gęś, to czy wychowałby człowieka? A skoro robot mógłby wychowywać człowieka, to czy ktokolwiek ma prawo buntować się przeciwko parom homoseksualnym, które pragną adoptować dzieci? Przecież to ludzie. I tak możemy drążyć w nieskończoność. Dobra ROBOTA.  😉
  • Życie jako zjawisko. Wszystkie zwierzęta żyją – rodzą się, rosną, dojrzewają, starzeją się i umierają. Temat odwiecznych rozważań, nieskończone źródło pytań. Inaczej się to ma w przypadku robota  – czy robot, którego można włączyć i wyłączyć, ale myśli, opiekuje się nami, jest naszą jedyną bliską osobą – żyje? Jak poradzić sobie ze zmianami, które są nierozerwalną częścią życia – z tym, że dzieci rosną, znajdują przyjaciół, miłość, że muszą odejść, z tym, że życie kolejnych pokoleń to przedłużenie procesu istnienia, po prostu. Życie to nieustający proces, który trwa. Bardzo mi się podoba sposób, w jaki autor opowiada nam o tym.

Podsumowując. „Dziki robot” to dobra książka. Rozumiem, dlaczego zdobyła serca wielu. Nie podzielam zachwytu, a jedynie lubię. Do polecenia to właściwie wystarczy. Przeczytajcie.

P.S. Czekam na drugą część. Jednak. 😉

4/5

Aga

 

Za możliwość zaprezentowania Wam „Dzikiego Robota” dziękujemy sieci księgarni

LOGO_BB_2-1024x229

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Dziki robot

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s