Dorosła, zabawna, zaskakująca – „Tata, one i ja”

Kiedy rozmawiam z moimi radiowymi dziećmi na temat książek, zawsze intryguje mnie sposób, w taki dobierają tytuły do tematu.  Kiedy zbliżał się Dzień taty, „zadałam” im, by znalazły w swoich zbiorach coś o tacie albo taką historię, gdzie taty nie ma, ale jest to istotne z punktu widzenia bohatera. I tak o to powstała bardzo ciekawa audycja, której możecie posłuchać tutaj” #Radiobook, odc.6 – Dzień Taty .

Ja natomiast zainteresowałam się jedną z tych książek z bardzo prostej przyczyny. Przekonała mnie do niej Oliwia. Kiedy omawiająca książkę Oliwka weszła z mamą do studia, była bardzo rozemocjonowana i z wielkim zaangażowaniem opowiadała mi o tym, co ma ze sobą na ten dzień. Ubawiła mnie tym ogromem emocji, zaskoczeniem, jakie ją spotkało. Albowiem Oliwia nie znalazła w swojej głowie książki, która pasowałaby do tematu, więc dzień przed audycją wybrała się do biblioteki. Tam bibliotekarz bardzo chciał pomóc i w końcu znalazł dla niej książkę, która zdecydowanie jest o tacie, a raczej kręci się w okół taty… Oliwia przeczytała ją w jeden dzień. Oto ta książka.

„Tata, one i ja” (Manula Kalicka, wyd. Prószyński i S-ka) to właściwie historia dla córek i matek, choć teoretycznie jest o tacie. Ale o nim jest tylko dlatego, że jest on jak planeta, wokół której orbitują kobiety. Jak do tego doszło? Tak się jakoś złożyło, że jego małżonka i mama dwóch dziewczynek postanowiła niespodziewanie zacząć życie od nowa i wylecieć ze swoim nowym partnerem na drugi koniec świata. Nagle tata, który jest zawodowym muzykiem i głównym jego zajęciem jest komponowanie nowych utworów w piwnicy, granie koncertów i imprezowanie po nich z kolegami z zespołu, zostaje rodzicem na pełen etat (albo na półtora). Na szczęście jego i jego córek, w rodzinie od zawsze jest niania, a po nagłej ucieczce żony, bardzo pomocna staje się także teściowa, czyli babcia naszej bohaterki. Historia dosyć życiowa, choć jednocześnie oryginalna. Jest tata, jest nasza nastoletnia bohaterka i jej sześcioletnia siostra, ale pojawiają się przy nich kolejne kobiety. One. One, czyli nowe dziewczyny taty.

I tu się na chwilę zatrzymam. Wydawać by się mogło, że historia jest mało edukacyjna, że nie pokazuje właściwych wzorców rodziny, że przepływ kochanek przez rodzinny dom dziewczynek to nie jest najlepsze, co możemy pokazać czytającym książkę nastolatkom. Tylko, że… życie nie jest idealne. Los bywa przewrotny – rodzice czasem się rozwodzą, a potem często szukają nowego partnera/ partnerki życia. A dzieci przecież zawsze tam są. Obserwują, żyją obok. One też muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Nasze bohaterki są niezwykle udane – nie dość, że potrafią o siebie zadbać, to bywa także, że dbają o tatę, dom, nianię, knują z babcią, by uratować ojca z bardzo toksycznego związku i nie poddają się, gdy sytuacja wydaje się być dramatyczna. Ostatecznie książka ma pozytywny wydźwięk. Kończy się optymistycznie, a bohaterka zwyczajnie dojrzewa do następnych etapów swojego życia.

Historia jest przewrotna i zabawna. przy czytaniu dobrze bawiła się nastolatka, jej mama i ja.  Nastolatka twierdzi, że to najlepsza książka, jaką ostatnio czytała. A zatem nie pozostaje mi powiedzieć nic poza „polecam”. 

Ode mnie:

4/5

Aga

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s