100 głupich porównań dla bystrzaków

Muszę Wam opowiedzieć o pewnej dosyć niesamowitej książce. Kupiliśmy ją bez zastanowienia, trochę bo była pod ręką, ale też dlatego, że zainspirował nas tytuł. To był jeden z tych dni, kiedy po powrocie mojego dziecka z wakacji okazało się, że nie ma kapci, butów, spodenek, koszulek, plecaka… prawie ze wszystkiego wyrósł, a resztę znosił. A zatem wyruszyliśmy na podstawowe zakupy, które realizują wszyscy rodzice tuż przed rozpoczęciem września. W jednym ze sklepów mój syn postanowił zapuścić się w alejki z nie-ubraniami. Bo zakupy odzieżowe to zabawa dosyć marna. Wiedział, że na zabawki się nie zgodzę, ale na książkę… ech.

I tak oto w naszym domu pojawiło się „100 głupich porównań dla bystrzaków” (Stephane Frattini, ilustracje: Vincent Rif). Po przeczytaniu pierwszych rozdziałów okazało się, że te porównania wcale nie są takie głupie. Niespodziewane może, ale głupie na pewno nie. I tak czytamy tę książkę przed snem, czasem trzeba sobie coś wyjaśnić, ale muszę przyznać, że pałam do autorów szacunkiem. Aby wymyślić książkę ciekawą, trochę szaloną i rzetelną, trzeba się przyłożyć. A ta książka właśnie taka jest. 

Na pierwszy rzut oczywiście rzucono temat zabawny, wcale mnie to nie dziwi, a nawet właściwie to pomysłowi przyklaskuję. W pierwszym rozdziale dowiadujemy się bowiem, ile basenów olimpijskich wypełniłyby ludzkie siuśki. Potem jest tylko ciekawiej… po przeczytaniu będziecie wiedzieć wiele rzeczy, obiecuję. Niektóre nigdy Wam do niczego się nie przydadzą, ale kiedyś, przy jakiejś rozmowie opowiedziecie komuś (i kto wie, może nawet mu/ jej zaimponujecie tą wysublimowaną wiedzą):

  • na jak długo starczyłoby powietrza z balonu do oddychania
  • czy 1 człowiek może być bogatszy niż 400 milionów ludzi
  • czy bardziej niebezpieczne jest bycie kierowcą autobusu czy rybakiem morskim
  • gdyby z całego złota świata odlać sześcian, to jak byłby on wielki?
  • jakiej wielkości byłoby słońce, gdyby Ziemia była wielkości piłki futbolowej

A nawet rozwiążecie jeden z wielu świątecznych sporów dotyczących wyższości keczupu nad musztardą lub odwrotnie. 😉 Bo w książce znajdziecie odpowiedź na pytanie

  • czego na świecie zjada się więcej – keczupu czy musztardy? 

Taka to jest książka. Dużo ciekawostek, zabawne ilustracje i prosta forma. Wszystko, co jest potrzebne, by przekonać do siebie dzieci i nie zabić (a może nawet pobudzić!?) w nich chęć poznawania i analizowania świata. Mój niespełna ośmiolatek wraca do czytania tej książki codziennie i każdego wieczoru próbuje wyobrazić sobie te niesamowite porównania. Czytamy, rozmawiamy, myślimy. Fajnie jest!

4/5

Aga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s